Od kilku tygodni pracuję po pięć-sześć dni w tygodniu. Na budowie, kładę sieci instalacji przeciwpożarowych, oraz ochrony. Po dziesięć godzin dziennie plus dojazdy. I w sumie nagle na nic nie mam czasu. Ale się opłaci. W sierpniu Serwy, w listopadzie Bałtyk na „Zawiszy Czarnym”…  Do kompletu właśnie zostaję majstrem. Przyszłość zawodowa maluje sie wspaniale. Trzeba tylko przetrwać najcięższy okres, czyli ten teraz, początek. Potem będzie tylko lepiej :)