scianolaz-po-pracy blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 7.2011

    W czwartek musiałem popracować piętnaście godzin, ale dzięki temu w piątek oddałem zlecenie. Po południu, po pracy, odebrałem zaliczkę, potem jak zwykle z M. na piwko. Następnie nieśpiesznie poszedłem do Gniazda na koncert Mordewindów. Tam spotkałem znajomych, spędziłem wieczór na całkiem fajnej imprezie. W sobotę wstałem rano, pojechałem do Zegrza, załadowaliśmy się z ekipą na DeZetę… Co prawda wiatr kiepski, deszcze itd, ale i tak było świetnie. Wieczorem na koncert Mikołaja Firleta do Przechyłów. Nieśpieszna niedziela, kończąca się dwiema godzinami grania w kosza. Jutro znów do pracy.
    Tak powinien wyglądać każdy weekend. Za tydzień Serwy, za dwa w sobotę ścianka, w niedzielę kosz… Dobrze jest!

    Od kilku tygodni pracuję po pięć-sześć dni w tygodniu. Na budowie, kładę sieci instalacji przeciwpożarowych, oraz ochrony. Po dziesięć godzin dziennie plus dojazdy. I w sumie nagle na nic nie mam czasu. Ale się opłaci. W sierpniu Serwy, w listopadzie Bałtyk na „Zawiszy Czarnym”…  Do kompletu właśnie zostaję majstrem. Przyszłość zawodowa maluje sie wspaniale. Trzeba tylko przetrwać najcięższy okres, czyli ten teraz, początek. Potem będzie tylko lepiej :)

    Po trzech miesiącach postanowiłem jednak rozstać się z Izą. Jakie były dokładnie tego powody pozostaje moją słodką tajemnicą (I mam nadzieję, że tak pozostanie) I mimo że jest mi zdecydowanie lepiej, czuję się jakoś ponuro. W dodatku, jak się okazuje, jest ładnych pare osób, które robią mi wyrzuty, próbują dociekać przyczyn, itd. Kochani, to jednak jest moje życie i moje decyzje. Jak się okazuję Harry nie nadaje sie do stałego związku, bo za szybko go trafia szlag… Pozostaje tylko przejść nad tym do porządku dziennego.


    • RSS