No dobra, macie rację, trochę się opuściłem.
Tyle że w sumie nic szczególnego się po prostu nie dzieje. To może po kolei: Robota miała być, ale jakoś dalej nie ma. Reminiscencje „kryzysu”. Co prawda w sam kryzys średnio wierze, ale klienci uwierzyli. No i branża budowlano-alpinistyczna z deczka stoi w miejscu. Trzeba przeczekać… Za to współpraca z Gr0mem, Phono Faberami czy Reflinką kwitnie, technicznie i akustycznie ogarniam się coraz lepiej. Sama radocha, tyle że niestety, nie przynosi jak na razie pieniążka. Życie. Zobaczymy jeszcze co mi powiedzą na Serwach i w Żyrardowie.
Z Serwami też lepsze jaja, bo nie wiem czy dam radę na nie zarobić. Jedyna nadzieja w jakimś zleceniu w ciągu najbliższego tygodnia. Ale jak wiadomo „Jeszcze tak nie było, żeby jaskoś nie było”, czyli jakoś radę damy. W ogóle plany wakacyjne w tym roku jakoś tak na wariata wychodzą.
Za to zacząłem się bawić w Geocaching. Rozrywka bardzo ciekawa, opisana już dokładniej przez Lucę, więc ciekawych odsyłam do niej.
Nie wiem co jeszcze przeoczyłem (Poza tym co chciałem przemilczeć) więc na razie kończę. Dalej będę pisał w miarę rozwoju wydarzen