Na Beltane był jak wiadomo magiczny Gin, który miał spełniać życzenia. Minęło trochę czasu i życzenia faktycznie zaczynają się spełniać, czyli życie staje się jeszcze lepsze. (A już na pewno ciekawsze, zwłaszcza ostatnio)
Spędzam strasznie dużo czasu u M razem z E.i dzieciakami. Istna komuna, nigdy nie wiadomo kto gdzie nocuje i co robi, ale jakoś trzymamy się w miarę razem. Co prawda beret mam zryty coraz bardziej, ale w pozytywny sposób. Zwłaszcza dzięki M. Hasło miesiąca brzmi: Life is just a ride….
Z pracą wychodzi troche śmiesznie, zrezygowałem ze współpracy z firmą „Spiders”, ponieważ nie płaciła jak należy. Niestety z tego powodu mam teraz trochę przestój, ale już widać na horyzoncie fajne zleconko… Nareszcie niezależne od pośredników, którzy biorą większość pieniędzy nic dla nas nie robiąc. A Tibia ma szansę się rozkręcić!
Mam w planach Bieszczady w te wakacje, więc trzeba nadgonić z robotą żeby wyjechać… Ale udać się musi, jak zwykle!
Generalnie: Życie jest piękne i będzie jeszcze piękniejsze!! Just ride…