scianolaz-po-pracy blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 5.2009

    Pierwszy rejs z Przechyłami. Na dobrzy początek dałem się posłać do bosmanatu po wzmiankowany klucz. Bosmanat nawet go dla mnie znalazł. Przyszedłem do Gr0ma, a ten mnie odsyła że po lewoskrętny mam iść. Poszedłem. Ale bosman już wymiękł, bo powiedział że leży koło tego do kilwatera… Ruda i Gr0m zasłużyli na oscara za grę aktorską.

    Potem były regaty. Oczywiście nie udało nam się ich wygrać, ale zabawa była przednia. Zresztą na samym początku z likszpary wyszedł jeden pełzacz i naprawde trzeba było ją otwierać, dowcipy przed regatami się mszczą. Dolecieliśmy na czwartym miejscu. Jeszcze tylko wycieczka, tak dla wprawy. I nauka pływania „Ostrą lewą flautą”  (to się naprawde da) Potem grill, ognisko, piwo, jedzenie, gitary… generalnie cały ten staff. Odlecieliśmy na K-pax. Następny dzień to już powrót do portu, klarowanie łajby i ogólne zbieranie się do Wawy. Generalnie było cudownie. Autobus i koło 23.30 będziemy na miejscu.

    A Ona czekała już Przechyłach :*

    Już wiem że jest dobrze. Niemal doskonale. Kocham… Dawno już nie mogłem tego tak pewnie powiedzieć. Tylko będę musiał Ją dobrze schować przed kilkoma osomi, za bardzo się boję powtórki z przeszłości. Ale i tak damy radę. Są rzeczy których nie może zniszczyć żadna zła wola. Trzeba tyko chcieć (i mieć oczy dookoła dupy).

    Jak na razie jest dokładnie tak jak podejrzewałem wcześniej, czyli po Beltane jest duzo lepiej. Uwolniłem się od przeszłości, niemal całej. Wracam do alpinistyki. I kto wie, może jednak w końcu poznałem odpowiednią kobietę? Ciężko przewidywać co będzie dalej ale w każdej dziedzinie coś sie rodzi nowego. Może to wino Bluszczyka na Beltane tak dobrze podziałało?


    • RSS